Nasi złoci jubilaci

Dodana: 13 marca 2017
Zmodyfikowana: 21 marca 2017

4802 Dziewiętnaście par z gminy Supraśl świętowało pięćdziesiątą rocznice ślubu czyli Złote gody. Wszyscy jubilaci otrzymali medale za wieloletnie pożycie małżeńskie, które w imieniu Prezydenta RP wręczył Burmistrz Supraśla.

4798

Uroczystość odbyła się 08 marca 2017roku.

- Przed 50-oma laty zdecydowaliście się zawrzeć związek małżeński, zakładając nową rodzinę, która stała się dla Was i dla Waszych dzieci podstawowym środowiskiem życia, przeżywania radości i smutków dnia codziennego – powiedział Burmistrz Supraśla, Radosław Dobrowolski w przemówieniu do jubilatów. - We współczesnym świecie jesteście Państwo wzorem do naśladowania. Dajecie przykład trwałości, wierności i siły małżeństwa. Ten przykład jest bardzo ważny, dlatego też dzisiejsza uroczystość jest szczególnie istotna. (…) Jesteście dla naszej wspólnoty samorządowej-Gminy Supraśl- skarbem, najpiękniejszym jaki posiadamy. Nie jest on wykonany ze złota czy diamentów, lecz z ludzkich doświadczeń, wiedzy i  umiejętności. Najwspanialsze jest to, że z tego skarbu możemy wszyscy czerpać dla siebie wzorce, aby samemu móc wypełnić to, co przed laty ślubowaliśmy sobie zawierając związek małżeński. Gratuluję tak wspaniałego jubileuszu i życzę długich lat życia, zdrowia i wiele, wiele radości.

 Choć w dniu jubileuszu na twarzach jubilatów gościł uśmiech, a w niektórych oczach zakręciłą się łza wzruszenia, to wszyscy zgodnie przyznają, że wspólne wytrwanie pięćdziesięciu lat nie było łatwą sprawą. Niektórzy nawet musieli się sporo naszukać, aby w końcu trafiła ich „strzała Amora”.

- Przejechałem Białoruś, Ukrainę, w końcu trafiłem do Polski - do Zaścianek – wspomina pan Jan Gusztyn. -  Okazało się, że w pobliskich Studziankach mieszka bardzo ładna dziewczyna, którą od razu pokochałem. Niestety los nas nie oszczędzał. Dwa razy musiałem wyjechać do Kanady, za pracą. Żona została sama z malutkim, chorym dzieckiem. Człowiek się martwił i tęsknił, a nie było możliwości, żeby w każdej chwili zadzwonić i zapytać co słychać.

Jednak, mimo przeciwności losu państwo Gusztyn są dowodem na to, że dla prawdziwej miłości nie ma żadnych przeciwności losu.

- Doczekaliśmy się trójki dzieci: dwóch córek i syna, sześciu wnucząt i jednego prawnuka – dodaje pani Eugenia Gusztyn. - Dla swoich dzieci człowiek nie miał tyle czasu, teraz swoją miłość przelewamy na wnuki  i prawnuka.

Początek nowej drogi

Dla zdecydowanej większości z nas małżeństwo to związek dwojga ludzi, których połączyuła miłość. I choć wydawać by się mogło, że wraz z upływem lat to piękne uczucie przemienia się w przyzwyczajenie, okazuje się, że nic bardziej mylnego - prawdziwa miłość rozkwita po „50-tce” wspólnego życia.

- Miłość z biegiem lat przybiera różne formy – uświadamia pani Halina Charyło z Grabówki – Najpierw jest miłość narzeczeńska i małżeńska, potem miłość przychodzi czas na miłość rodzicielską, tu wszystkie uczucia i zaangażowanie przelewa się na dzieci. A kiedy dzieci już „wyfruną” z gniazdka znów zaczyna dominować miłość małżeńska. Człowiek jest bardziej dojrzalszy uczuciowy, przyjazny… i przytuli, i jedzenie lepsze wymyśla, żeby tej „drugiej połówce” smakowało…

A jaka jest recepta na przetrwanie w małżeństwie pół wieku a nawet jeszcze dłużej? Jubilaci zgodnie stwierdzają, że przede wszystkim trzeba przemilczeć, ustąpić, wybaczyć i przeprosić. Warto też czasami zastosować kilkudniową kwarantannę we wspólnych rozmowach… Ale przede wszystkim należy puścić w niepamięć wszystkie złe chwile i żyć tylko tymi dobrymi.

- Bo jak się ludzie kochają to się sprzeczają – dodaje pani Halina. - To podbudowuje związek.

Fotogaleria: https://goo.gl/photos/VCyqL4jF1LGg5C247 (kliknij)

 4799 Burmistrz Supraśla przypina pani Eugenii Gusztyn medal za długoletnie pożycie małżeńskie od Prezydenta RP

4800 Na zdjęciu Państwo Charyło z Burmistrzem Supraśla